„W kręgu księżniczki”, Jean Sasson

Dla większości współczesnych kobiet żyjących w Polsce, Europie i krajach Zachodu wolność osobista jest czymś naturalnym. Podstawowe prawa człowieka przysługujące każdej z nas są tak samo oczywiste jak to, że w dzień świeci słońce, a nocą na niebie pojawia się księżyc. Tymczasem jesteśmy wielkimi szczęściarami. Mamy lżej lub ciężej, ale jesteśmy paniami naszego życia. Niestety wolność, wybór, swoboda to luksus, który dla wielu kobiet wciąż pozostaje tylko w sferze marzeń.

W świecie Sułtany

„My Saudyjski, niepodzielnie rządzimy jedynie własnymi duszami, i to tylko dlatego, że dotychczas żaden mężczyzna nie wymyślił sposobu, jak je ujarzmić”.

Największym plusem „W kręgu księżniczki” jest bez wątpienia fakt, że czytelnik czuje się jakby dołączył do kameralnego grona, które przekracza złote bramy saudyjskich pałaców. Mamy niepowtarzalną okazję z bliska przyjrzeć się zwykłemu-niezwykłemu życiu najbogatszych ludzi na świecie.

Prosta narracja, od której bije szczerość narratorki sprawia, że lektura szybko mnie pochłania. Sułtana opowiadająca o życiu swoim i wielu tamtejszych kobiet ujmuje prawdziwością. Nie jest to jednak osoba idealna. Z jednej strony bardzo niezależna, charakterna, troskliwa i wrażliwa. Z drugiej strony ma typowo ludzkie słabości: problem alkoholowy, często więcej mówi niż robi, czasem przypomina duże rozpieszczone dziecko, chwilami jest niezwykle irytująca. To wszystko jednak tworzy obraz kobiety żywej, prawdziwej, z krwi i kości.

Muszę też przyznać, że osoba Sułtany zaskoczyła mnie swoją postawą. Choć sama wiodła pod wieloma względami bajkowe życie u boku dobrego męża nie była obojętna na ból i krzywdę innych kobiet. Niektórym chciała pomóc, innym pomogła. Utworzyła nawet tzw. krąg księżniczki by wraz ze wszystkimi zaprzyjaźnionymi kobietami nieść pomoc innym kobietom w trudnej sytuacji.

Pogrzebane żywcem

„Miałyśmy potwornego pecha, bo przyszłyśmy na świat w kraju, w którym kobiety zmusza się do chodzenia w czarnych całunach”.

Odgraniczone od zewnętrznego świata kwefami, żyjące w złotych klatkach, zależne od swoich mężów. Warte o tyle coś, o ile mają dobrą pozycję społeczną lub są młode i piękne. Niedocenione z racji tego, że są po prostu kobietami. Bez prawa do zabierania głosu. Traktowane niczym żywe zabawki seksualne. Doświadczające na własnej skórze, jak bardzo okrutny może być mężczyzna, który tu jest panem życia i śmierci kobiety.

Córka zmuszona przez ojca do małżeństwa z jego okrutnym przyjacielem. Czternastoletnia służąca brutalnie zgwałcona przez trójkę młodych mężczyzn. Prywatny harem z młodymi kobietami przetrzymywanymi wbrew swojej woli. Te historie zatrważają…

Sułtana, nasza przewodniczka po tym świecie, miała wyjątkowe szczęście. Poślubiła mężczyznę, którego sama zaakceptowała, i który okazał się być dla niej dobry. Tylko, że jej los zdaje się być wyjątkiem potwierdzającym regułę. Saudyjska księżniczka jest jednak tego świadoma.

W kręgu księżniczki

Czy kobieta w świecie surowego systemu hołdującemu tradycji i obyczajom pozwalającym na wszystko mężczyźnie, a kobiecie odmawiającego podstawowych praw, może cokolwiek zmienić? Jak pokazuje opowieść nie jest to proste. Chwilami przypomina to syzyfową pracę. Ma się wrażenie, że Sułtana nie jest zdolna do czynów, które naprawdę mogłyby realnie zmienić życie jakiejkolwiek kobiety. Z drugiej strony nie oceniałam jej surowo, urodziła się i wychowała w kulturze dyktatu mężczyzn. W tym świecie jedno głośne „nie” czy nawet maleńki gest wymagają odwagi. Wszystko jest znaczące jeśli realnie wpływa na poluzowanie niewolniczych kajdan. Inną kwestią jest to czy mężczyźni posiadający tak władczą i uprzywilejowaną pozycję pozwolą na realną zmianę statusu kobiet (?). Dodam jeszcze, że książka w oryginalne ukazała się w 2000 roku, czyli 17 lat temu… Można więc zobaczyć czy i jakie zmiany zaszły na przestrzeni tych lat w życiu saudyjskich kobiet.

W moim odczuciu książka Jean Sasson to przede wszystkim smutna opowieść o zniewolonych na najróżniejsze sposoby kobietach żyjących w Arabii Saudyjskiej, ale i historia, która daje okazję do refleksji nad własną wolnością oraz wolnością kobiet ogólnie. Nie ma tu mocnej narracji, opowieść poprowadzona jest dość bezpiecznie, delikatnie i zachowawczo. Za to prawdziwie, co mnie ujęło. Lekka, przyjemna lektura na jeden wieczór. Polecam w szczególności kobietom zainteresowanym sytuacją płci pięknej w Arabii Saudyjskiej.

Autor: Jean Sasson
Tytuł: „W kręgu księżniczki”
Tłumaczenie: Bożena Krzyżanowska, Krzysztof Krzyżanowski
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Znak literanova
Rok wydania: 2017

Wszystkie przytoczone cytaty pochodzą z książki Jean Sasson „W kręgu księżniczki”
Reklamy

Seks naprawdę dziki, czyli Carin Bondar i „DZIKI SEKS. Niesamowite, zaskakujące i absolutnie porażające fakty z życia intymnego zwierząt”

Ta książka to jedna z fajniejszych pozycji dotyczących świata zwierząt, z jaką miałam okazję zetknąć się w ostatnim czasie. Naprawdę ciekawa, utkana z wielu niesamowitych informacji, pełna pikanterii i scen rodem z horrorów.

Biolożka dr Carin Bondar zaprasza nas do „alkowy” zwierząt by z humorem, lekkością i niewielkimi aluzjami do naszego ludzkiego gatunku pokazać, że kreatywność Matki Natury nie zna granic.

A trzeba powiedzieć, że życie seksualne zwierząt jest barwne, fascynujące, szokujące, i zaskakujące. Zdecydowanie dalekie od romantyzmu, ściśle podporządkowane prawom biologii, momentami przerażające i naprawdę brutalne.

Dziwne taktyki uwodzenia, podstępy samców dążących do kopulacji, strategie zmniejszania dominacji „facetów” (czytaj samców), przedziwne zachowania homoseksualne samców sprawiające, że są bardziej „naj” dla pań; seks z samym sobą, zoofilia, kanibalizm, pasy cnoty, „dziewczyny z interesem” czy  jednorazowy penis, którego właściciel wyrzuca po wykorzystaniu. To wszystko i jeszcze więcej znajdziecie w tej książce. Aż chce się powiedzieć: „kurczę, ta Matka Natura jest niesamowita i poprana zarazem!”.

Dodam jeszcze, że lekturę książki najlepiej sobie „dawkować”. Carin Bondar bowiem jak na profesjonalistkę – biolożkę od seksu zwierząt – przystało serwuje mnóstwo nazw i fachowych terminologii. Nie jest to zarzut, wręcz przeciwnie, ale wchłonięcie tego wszystkiego za jednym zamachem przez kogoś, kto nie jest biologiem, może przytłoczyć i odebrać całą przyjemność z tej opowieści. Pragnę też zaznaczyć, że w moim odczuciu nie jest to pozycja adresowana dla każdego. Zdecydowanie dedykowana dla wielbicieli zoologii, fanów tematyki rodem z kanałów typu Discovery Chanel i miłośników ciekawostek.

Tytuł: Dziki seks. Niesamowite, zaskakujące i absolutnie porażające fakty z życia intymnego zwierząt
Autor: dr Carin Bondar
Tłumaczenie: Agnieszka Sobolewska         
Oprawa: miękka
Liczba stron: 464
Wydawnictwo: Znak literanova
Rok wydania: 2017

„To jest moje życie. Nie chcę innego”, czyli „Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior” Jamesa Rebanksa

rebanks_zyciepasterza_500pcx

W swoim życiu przeczytałam wiele różnych książek. Sprawiały, że rumieniłam się, uśmiechałam, wykrzywiałam, czułam ból i lęk, a nawet płakałam. Wśród nich znajdowały się m.in. tytuły wybitne, bardzo dobre, przeciętne. Były też tzw. niewypały, o których chciałam czym prędzej zapomnieć. Sięgałam po mistrzów pióra, debiutantów, skandalistów czy specjalistów. Najlepsze autorki i najlepsi autorzy odciągali mnie od zajęć, odbierali sen, ich słowa i myśli stawały się moim cieniem, a historie na dobre postanowiły zostać ze mną. Lecz książek, które sprawiły, że zegar przestał na chwilę tykać, a czas upływać, było tak naprawdę niewiele. Oto jedna z nich – ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu – historia pewnego pasterza z Krainy Jezior…

James Rebanks otwiera przed nami drzwi do Jego malutkiego skrawka ziemi leżącego w słynnej Krainie Jezior w północno-zachodniej części Anglii. Urokliwość tutejszych pejzaży doceniało wielu artystów. Jednym z nich był tzw. „poeta jezior” i zarazem prekursor romantyzmu w literaturze brytyjskiej, William Wordsworth, którego nazwisko kilka razy pojawia się w tejże historii.

Opowieść Rebanksa nie jest chronologicznymi zapiskami z życia pasterza. Narracja prowadzona jest w postaci krótkich wpisów ukazujących koleje losu autora wraz z zachodzącymi w nim zmianami – dojrzewaniem jako człowieka i pasterza. Dzięki temu opowieść ciekawi, wciąga i przekonuje do siebie. Urzeka prostotą, szczerością i bijącą z kart miłością do ziemi oraz oddaniem szczegółów dotyczących pracy na tradycyjnej farmie.

Trzeba zaznaczyć, że przede wszystkim jest to historia wiernie odzwierciedlająca życie na wsi. Wszystko tu napędza rytm pór roku i zmian zachodzących w przyrodzie. Usłyszymy tu ciszę, powolny „marsz” dni, tygodni i miesięcy, ale też słowa dziadka kierowane do ukochanego wnuka, kłótnię ojca z synem, szczekanie górskich psów pasterskich, beczenie jagniątek czy trzepot skrzydeł jaskółek. Poczujemy zapach siana, mroźnego zimowego poranka i potu oblewającego ciała harujących pasterzy w upalny letni dzień.  Zobaczymy słońce wznoszące się nad doliną i owce wypasające się na górskiej łące, a także… gnój czy dłonie umazane krwią – „Krew jest dla nas czymś normalnym, o ile przestaje lecieć, a rana goi się i zabliźnia. W tradycyjnych społeczeństwach krew jest częścią codziennego życia, rzeczywistością, z którą obyte są nawet małe dzieci”. Bo Rebanks uchylając drzwi do intymnego świata nie zamierza upiększać niczego ani nikogo. Mówi: tak to wygląda i tak wyglądało przed wiekami. To jest właśnie mój świat, który kocham.

Opowiada historię trzech pasterzy: swoją, taty i dziadka, których jak mówi, stał się przedłużeniem. Bez patosu i silenia się na wielkość kreśli opowieść jednej z ok. 300 rodzin kultywujących tradycyjny sposób życia i w ten sposób tworzących okoliczny krajobraz. „Ta ziemia należy do skromnych, ciężko pracujących ludzi. Prawdziwa historia tej krainy powinna być historią ludzi, którzy nic nie znaczą”.

Przypomina również o tym, że jesteśmy zaledwie maleńką cząstką czegoś większego. „Jestem zaledwie jednym z wielu pasterzy, którzy przez tę krótką chwilę wypasają swoje stado na naszym wzgórzu (…). Niewielkim ogniwem bardzo długiego łańcucha”.

Dla Rebanksa przynależność do ziemi i wynikającego z tego sens życia są czymś ponad majątek i sukces, jaki osiągają ci, którzy wyjeżdżają by zrobić karierę. Pisze: „Ludzie rodzą się i umierają, ale gospodarstwa, stada i rody wciąż istnieją” by w innym miejscu stwierdzić: „Nie ma nic lepszego niż wolność i przestrzeń, która mnie otacza, gdy pracuję ze stadem i z psami na wspólnych gruntach. (…) Moje życie znów ma cel, nabiera pierwotnego, praktycznego znaczenia”.

Opowieść Jamesa Rebanksa wycisza, możemy wsłuchać się w swój wewnętrzny głos i zastanowić się nad tym dokąd i po co zmierzamy? „To jest właśnie moje życie. Żadnego innego nie pragnę” – tymi słowami James Rebanks kończy swoją książkę. Ile i ilu z nas może powiedzieć to samo o swoim życiu…(?). 

Pod powierzchnią opowieści o kimś, na kogo większość z nas nawet by nie zwróciła uwagi, skrywa się uniwersalna opowieść o wolności, poczuciu równości, więzi z ziemią, więzach rodzinnych, korzeniach i tradycji. Głos prostego pasterza z Krainy Jezior, który z dumą mówi o tym, kim jest i co robi, zawstydza i daje do myślenia. Książka ta także kieruje uwagę na obszary zachwycające swoim pięknem, a które bez obecności tradycji przestaną być tym, czym są. 

„Życie pasterza”. Opowieść z Krainy Jezior” Jamesa Rebanksa to prosta, szczera, mądra i przede wszystkim dająca do myślenia historia, która na pewno spowoduje, że niektórzy z nas zatrzymają się, przyjrzą się własnemu życiu i zadadzą pytania o to, co najważniejsze. Jeśli szukasz prawdziwej historii, która pozwoli ci spojrzeć na świat z innej perspektywy, zdecydowanie polecam!

„Nie ma początku ani końca. Słońce codziennie wschodzi i zachodzi, pory roku przychodzą i odchodzą. Dni, miesiące i lata mijają w słońcu, deszczu, gradzie i śniegu, na wietrze i mrozie. Liście opadają każdej jesieni i każdej wiosny zielenią się na nowo. Ziemia obraca się w bezmiarze kosmosu. Trawa pojawia się wraz z ciepłymi promieniami słońca i wraz z nimi ginie. Farmy i trzody znoszą to wszystko i trwają, znacząc więcej niż życie pojedynczego człowieka. My rodzimy się, wypełniamy swoje dni pracą i znikamy niczym liście dębu zmiecione zimowym wiatrem. Każdy z nas jest jednak cząstką czegoś trwalszego, czegoś, co wydaje się stałe, rzeczywiste i prawdziwe. Korzenie rolniczego trybu życia, który wciąż prowadzimy, sięgają tu bardzo głęboko, wrastają w naszą ziemię od ponad pięciu tysięcy lat” .

Wszystkie przytoczone cytaty pochodzą z książki Jamesa Rebanksa „Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior”.
Tytuł: „Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior”
Tytuł oryginału: The Shepherd’s Life. A Tale of the Lake District”
Tłumaczenie: Adriana Sokołowska-Ostapko
Wydawnictwo: Znak literanova
Rok wydania: 2017
 

 

Nie odkładaj życia na później

Amerykańska pisarka Susan Wiggs w powieści „A między nami ocean…” napisała: „Sposób, w jaki spędzasz każdy kolejny dzień, kiedyś zsumuje się na sposób, w jaki spędziłeś życie”. Myślę, że warto wziąć sobie te słowa do serca i nie zapominać o „dziś” i „teraz”.  Nie mogę się teraz powstrzymać z dodaniem w tym miejscu drugiego cytatu, który bardzo do mnie przemawia i ostatnio wręcz „chodzi” za mną. Otóż w tej samej książce padają też słowa: „Ciekawe, ile rzeczy nigdy się nie zdarza, bo ludzie wciąż odkładają je na później”. Ciekawe… 

A tu kilka zdjęć z przełomu grudnia i stycznia, które pstryknęłam tuż po bieganiu na mojej stałej trasie:)