Wywiad z redaktor naczelną „TORII – Japonia znana i nieznana” – panią Adrianną Wosińską..

Pierwszy numer TORII ukazał się w 2008 roku jako naturalna odpowiedz na rosnące w naszym kraju zainteresowanie kulturą Japonii. Dlaczego warto kupić ten kwartalnik? Co łączy operę Madama Butterfly z  TORII? Od kogo wyszedł pomysł stworzenia magazynu? Kto tworzy redakcję?

Zapraszam na rozmowę z redaktor naczelną TORII – Panią Adrianną Wosińską.

Okładka marcowego numeru

Do kogo adresowane jest TORII?

Oczywiście do osób zainteresowanych Japonią i pragnących ją lepiej poznać. Celowo nie używam określenia „pragnących o niej czytać”, ponieważ nader często jedno nie ma wiele wspólnego z drugim. Ci, którzy chcą „czytać” o Japonii, mają już wyrobiony pogląd o niej i szukają lektur, które z nim harmonizują. Ci, którzy chcą ją poznać, szukają raczej czegoś nowego – niekoniecznie szokującego, skrajnie odmiennego czy egzotycznego – ale czegoś, co pozwoli im lepiej zrozumieć ten kraj i jego mieszkańców. Takie właśnie treści publikujemy w Torii i za to, jak wiemy z maili czytelników i spotkań z nimi, jesteśmy przez nich cenieni.

Dlaczego poleciłaby Pani zakup TORII osobie, która dopiero zaczyna interesować się Japonią?

Ponieważ staramy się przedstawiać Japonię taką, jaka jest. Nie szukamy sensacji, nie karmimy stereotypami, nie wybielamy jej i nie stajemy po żadnej stronie, gdy poruszamy tematy kontrowersyjne. To, czego wielu ludzi nie jest świadomym, to fakt, iż Japonia jest całkiem zwyczajnym krajem. Jej kultura jest bardzo odmienna od naszej, pewne wzorce zachowania bywają dla nas zaskakujące (i vice versa), co sprawia, że jest tak fascynująca i zawsze mamy o czym pisać – ale nie należy popadać w skrajność. Mimo daleko posuniętej globalizacji i „zmniejszania się świata”, w zachodniej świadomości wciąż pokutuje XIX-wieczny obraz Japonii wykreowany przez Lafcadio Hearna czy Pucciniego (mam na myśli operę „Madama Butterfly”), obraz romantyczny, przesycony nostalgią za „rajem utraconym” i kompletnie odrealniony. Staramy się walczyć z tym stereotypem, bo rzeczywistość jest dużo ciekawsza niż wykreowane w literaturze i filmie iluzje – które wcześniej czy później są skazane na konfrontację z prawdą.

Od kogo wyszedł pomysł i dlaczego, aby tworzyć tego rodzaju pismo?

Okłada nr.6

Ode mnie. Torii od początku było moim pomysłem i wytworem, choć nie zawsze wyglądało tak, jak tego pragnęłam. Chciałam stworzyć magazyn, w którym znalazłyby się artykuły na tematy ciekawe i niestandardowe. Chciałam stworzyć alternatywę dla pozycji takich jak „Wyznania gejszy” czy „Japoński wachlarz”, z których przeciętny Polak czerpie wiedzę na temat Japonii. Wreszcie chciałam podzielić się z kimś swoją pasją – i ostatecznie efekty przeszły moje oczekiwania. Spodziewałam się garstki czytelników (pierwszy numer nawet nie trafił nigdy do Empiku!), a dziś są ich krocie. Torii ostatnimi czasy wędruje do Japonii, Wielkiej Brytanii, Czech, a nawet do Hong Kongu.

W marcu ukazał się ósmy numer TORII. Widzi Pani zmiany w tworzeniu magazynu i kreowaniu jego wizerunku od pierwszego numeru z 2008 roku do aktualnego wydania?

To, jak wiele się zmieniło, widać gołym okiem. Jeśli wziąć do ręki pierwszy numer i najnowszy, ósmy – to jest zupełnie inne czasopismo. Zaczynaliśmy od formy biało-czarnej, dość luźno zaaranżowanej przestrzeni, offsetowej okładki – dziś wydajemy Torii w kolorze, na kredzie, z grubą, foliowaną okładką – no i właśnie przeszliśmy na kwartalny tryb wydawania. Na pewno teraz jest łatwiej, niż na początku. Pierwsze numery to były eksperymenty, uczenie się na własnych błędach, szukanie złotego środka między oczekiwaniami wydawcy – czyli inwestora – a własną wizją i oczywiście, co najważniejsze, oczekiwaniami czytelników. Od czwartego numeru otworzyłam własne wydawnictwo i od tej pory sami jesteśmy sobie sterem. Zwiększyła się też ilość osób współpracujących z nami, a więc i różnorodność tekstów, którymi dysponujemy. Pierwszy numer w połowie wypełniały teksty moje własne, męża i bliskich znajomych. Teraz co wydanie mamy kilkukrotnie więcej artykułów, niż możemy fizycznie w nim zamieścić – co również odbija się pozytywnie na poziomie i zróżnicowaniu tematycznym numeru. Od samego początku nie zmieniła się jedynie ogólna wizja magazynu jako źródła rzetelnych, ciekawych informacji na temat Japonii.

Okładka nr.3

Kto tworzy redakcję?

Redakcja jest bardzo zróżnicowana i jak na ironię, obecnie nie ma w niej prawie żadnego japonisty. Są tu osoby, które pasjonują się Japonią jako taką i zajmują się danym wycinkiem jej kultury, są podróżnicy po Japonii, a są też takie osoby, których drogi zeszły się z nią przypadkowo, bo są z wykształcenia lub pasji historykami sztuki, filmoznawcami, a nawet… mnichami zen. Uważam, że taki układ jest dla pisma bardzo korzystny, bo tacy ludzie korzystają z zasobów wiedzy nieograniczających się do tych związanych wyłącznie z Japonią; przedstawiają świeże spojrzenie na pewne sprawy, patrzą na nie z innej perspektywy.

W jaki sposób Pani jako redaktor naczelna związana jest z Japonią?

Interesuję się nią od kilkunastu lat. Początkowo było to bierne zainteresowanie, głównie poprzez czytanie książek i uprawianie sztuk walki. Z czasem ciekawość rosła, a jednocześnie nadarzały się liczne okazje bardziej bezpośredniego kontaktu z tym krajem, jego kulturą i mieszkańcami. Były tłumaczenia książek dotyczących Japonii, były studia (a właściwie studium przy UMK), wyjazd do Japonii, były – i są do dziś – przyjaźnie z Japończykami… I tak właściwie zostało do chwili obecnej, ciągły kontakt z różnych przyczyn i na różnej płaszczyźnie.

W jaki sposób tworzy się tego typu magazyn? (Chodzi mi tutaj o to czy Pani jako red. nacz. ma zawsze w głowie wizję następnego numeru, czy też poruszane tematy pisane są przez życie i inwencję autorów?).

Przed każdym wydaniem proszę redakcję o zgłaszanie propozycji tematów. Jak już wspominałam, mamy zawsze kilkukrotnie więcej tekstów czekających na publikację, niż może pomieścić numer, więc nigdy tak naprawdę nie zaczynam planowania od zera. Gdy już mam propozycje tematów, mówię autorom, czy na taki artykuł jest zapotrzebowanie i ewentualnie na czym powinni się skupić, jeśli jest taka potrzeba. Redakcja jest tak zróżnicowana, że sama nie wymyśliłabym tak oryginalnych niekiedy tematów, jak chociażby (opublikowany w ostatnim numerze) tekst o… festiwalu puszczania makaronu w bambusowej rynnie. Te osoby, które odwiedziły Japonię lub przebywają w niej nadal zachęcam też do pisania tekstów z własnego doświadczenia, bo dostarczają one informacji, których czytelnik nie znajdzie w internecie ani w żadnej książce.

Pani zdaniem najciekawszy tekst, który ukazał się w TORII to…? (i dlaczego?).

To najtrudniejsze pytanie ze wszystkich! Generalnie tekstów nieciekawych nie publikujemy.  Do tej pory, o ile dobrze liczę, opublikowaliśmy 175 artykułów, recenzji i felietonów. Naprawdę trudno jest wskazać, który z nich jest najciekawszy, tym bardziej, że dla każdego czytelnika będzie to z pewnością inny tekst. Wiadomo, że jedni chętniej sięgają po artykuły z zakresu historii, a inni wolą współczesną Japonię; jedni będą woleli teksty graniczące z naukowymi, innym większą przyjemność sprawią felietony…

Gdzie można nabyć pismo?

W empikach, kioskach Ruchu, księgarniach wysyłkowych oraz oczywiście w sklepiku wydawcy – na http://www.sklep.kirin.pl

Dziękuję za rozmowę!

Rozmawiała: Alicja Szulborska

Adrianna Wosińska Z wykształcenia biolog i technik informatyk (naraz). Z zawodu właściciel wydawnictwa Kirin, redaktor naczelny magazynu Torii, tłumacz i lektor języka angielskiego. Prywatnie przykładna, acz mało utalentowana kulinarnie żona oraz zwariowana mama małej Joasi.

Pełny tytuł: „Torii – Japonia znana i nieznana”

Redaktor naczelna: Adrianna Wosińska

Częstotliwość wydawania: kwartalnik

Zainteresowanych odsyłam do strony magazynu: http://www.torii.com.pl

1 komentarz do “Wywiad z redaktor naczelną „TORII – Japonia znana i nieznana” – panią Adrianną Wosińską..

  1. Pingback: Wywiad z redaktor naczelną Torii « TORII – Japonia znana i nieznana

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s