Japończycy nadal pozostają samurajami choć pozornie przypominają Europejczyków w swoich czarnych garniturach.

Wciąż – niestety – nasza wiedza o Japonii jest praktycznie niezmienna;  nikła i pełna wręcz karykaturalnych obrazków Japończyków.
Co jest prawdą, a co kłamstwem?  A może prawdą leży po środku?

W rozmowie z Małgorzatą Olejniczak, która fascynuje się Krajem Kwitnącej Wiśni od 11 lat, padną najczęściej pojawiające się zagadnienia i stereotypy związane z Japonią wśród Polaków.

Japonia to kraj wiecznie uśmiechniętych ludzi.

Małgorzata Olejniczak: Tak. Japończycy są wyjątkowo uprzejmi i często uśmiechnięci. Jednakże powody do uśmiechania się mogą być bardzo różne i zdradliwe. Uśmiech towarzyszy np. zażenowaniu, kiedy robimy coś nie tak, jak powinniśmy czy w sytuacji problemu nie dającego się natychmiastowo rozwiązać. W obliczu ostatnich tragicznych wydarzeń Japończycy w wielu przypadkach zamiast narzekać i dramatyzować…uśmiechali się.

Hierarchia społeczna.

M.O.: Od czasów samurajów jest głęboko zakorzeniona w mentalności Japończyków. Widoczna i obecna w dzisiejszych układach rodzinnych, zawodowych i towarzyskich. Nawet język japoński stosuje się do niej i jej praw. Na określenie tej samej rzeczy używa się innych słów, w zależności od tego do kogo się zwracamy. Czasem zadziwia nas (cudzoziemców – gaijinów) zachowanie Japończyków między nimi samymi, ponieważ nie jesteśmy świadomi ich silnych hierarchicznych zależności.

Japończycy nie lubią się wyróżniać.

M. O.: Społeczeństwo japońskie wychowano w duchu grupy, wspólnych działań i wzajemnych zależności, więc wyróżnianie się nie jest dobrze widziane i świadczy o zarozumiałości i braku skromności. Często sami Japończycy widzą negatywne aspekty konformizmu. Z drugiej zaś strony są świadomi, że to jednak bardzo pomaga przeżyć w sieci układów społecznych. Ten, kto wyróżnia się zbyt jednoznacznie i otwarcie swoimi poglądami czy zachowaniem, zostaje odrzucony przez grupę.

Autor: Małgorzata Olejniczak

Prywatność.

M. O.: W kraju, w którym jest tak mało miejsca- prywatność jest często zredukowana do minimum. Na przykład w porze lunchu, w ogrodzie siedzi się na skrawku ławki; w zamyśleniu ze wzrokiem skupionym na pejzażu i nie zwraca się uwagi na tłum innych osób. W metrze, w ścisku i na stojąco czyta się książki, które są owinięte w neutralny papier tak, żeby nie można było zobaczyć okładki. Nie rozmawia się przez telefon, nie używa się perfum, aby nie zakłócać prywatności innych osób skazanych na nasze towarzystwo. W środowisku zawodowym granica między biznesem i sprawami prywatnymi jest mało zaznaczona. Pracownicy latami poznają się, spędzają razem wiele czasu i tworzą mocne więzi niezbędne do skutecznej pracy opartej na wzajemnym zaufaniu.

Japonia jest „tradycjonalistką”.

M.O.: I tak i nie. Tak, w układach zawodowych, gdzie panują od dawien dawna niezmienne prawa i zasady. Tak, w modelu rodzinnym, gdzie kobieta w większości przypadków żegna się z karierą  zawodową w momencie wyjścia za mąż. Tak, w wielu innych sprawach. Ale nie, kiedy patrzymy na szalony pęd do zmian i zwariowany świat konsumpcji, który zalał Japonię w sposób spektakularny i wręcz szokujący, a wszystko co powstało wczoraj czy nawet dziś traci wartość z godziny na godzinę. Nie, kiedy konfrontujemy się z fantastyczną wyobraźnią Japończyków, która potrafi np. w rozmaitych wynalazkach czy w architekturze, wywrócić świat do góry nogami, najczęściej z poczuciem humoru.

 

Autor: Małgorzata Olejniczak

Każdy pan w średnim wieku chodzi w ciemnym garniturze.

M.O.: Każdy Japończyk rozpoczynający pracę w biurze porzuca podarte i kolorowe spodnie, dziwaczne buty, oryginalne okulary bez szkieł, pomięty kapelusz i zmywa z poczochranych włosów jaskrawą farbę i litry żelu. Odtąd jego garderobiany świat sprowadza się do czarnego garnituru, białej koszuli i ulizanej grzecznie fryzury. Prążki, paski, szarości? Z wielkim umiarem i na pewno nie na spotkanie z wielkim szefem firmy.

 Pracoholizm po japońsku.

M.O.: Za pracoholizmem kryje się świat wieloletniego wdrażania się w sprawy swojej firmy, poznawania kolegów, tworzenia z nimi ścisłych relacji i nieustannego pielęgnowania stosunków z klientami. Wielu pracowników spędza całe dnie na odwiedzaniu klientów i na spotykaniu partnerów z innych firm, co jest niezwykle ważne w Japonii. Dopiero wieczorem jest czas na zajęcie się sprawami leżącymi na biurku, na przemyślenie dnia. Na dodatek wspólne chodzenie z kolegami do restauracji czy baru jest nieodzowną częścią pracy, bowiem o wielu sprawach nie dyskutuje się w biurze. Po miłym, wspólnie spędzonym wieczorze wiele konkluzji, porozumień i decyzji ma miejsce właśnie późnym wieczorem, w taksówce wiozącej pracowników z baru do domu.

Autor: Małgorzata Olejniczak

Szklany sufit.

M.O.: Miasto japońskie za dnia to miasto kobiet. W modelu japońskiego życia mężczyźnie przypadła rola zdyscyplinowanego pracownika, w pełni oddanego swojej firmie. Tymczasem kobiety najczęściej rezygnując z kariery zawodowej zajmują się domem i wychowaniem dzieci, wolne chwile spędzając w sklepach, kawiarniach i restauracjach, w tych ostatnich głównie w porze lunchu. Wieczorami kobiety zajmują się sprawami domowymi, co do których posiadają niepisaną i absolutną władzę. Miasto wieczorem przechodzi w ręce mężczyzn, którzy wspólnie z kolegami z pracy spędzają czas na rozmowach; jedząc, popijając sake i w ten sposób popychając do przodu japoński świat biznesu. Kobieta niezależna, niezamężna i spełniona zawodowo istnieje, ale nadal należy do mniejszości.

Odmienność. Aż tak bardzo się różnimy?

M.O.: Tak. Różnimy się tak bardzo, że nie jesteśmy w stanie całkowicie przeniknąć i zrozumieć naszej odmienności. Po ponad 10 latach wielu podróży i dłuższych pobytów w Japonii zaczynam rozumieć pewne zachowania i przejmuję je kiedy tam jestem. Jednakże wiele spraw pozostaje dla mnie nadal absolutną tajemnicą i chyba nie przekroczę nigdy pewnej niewidzialnej bariery. Ponad 700 lat kultury samurajskiej zrobiło swoje. Współcześni Japończycy nadal pozostają samurajami, choć pozornie przypominają Europejczyków w swoich czarnych garniturach.

 Japończyk zna tylko język japoński.

M.O.: Tak. Tylko niektórzy Japończycy władają dobrze językiem obcym, np. angielskim, francuskim czy niemieckim. Wielu Japończyków zna kilka słów czy zdań angielskich co wystarczy, aby chętnie podeszli do nas na ulicy i spróbowali nam pomóc w momencie, kiedy od 15 minut stoimy przed mapą np. jakiejś dzielnicy i przyglądamy się w skupieniu japońskim „krzaczkom” …

 Obcokrajowcy nie są lubiani.

M.O.: Obcokrajowcy nie są lubiani, kiedy nie starają się przestrzegać zasad panujących w danym kraju i nie wykazują chęci do ich poznawania. Tak jest chyba wszędzie. Kiedy Japończycy widzą, że jesteśmy bardzo pozytywnie nastawieni do ich tradycji, zasad i do ich kraju, wykazują niesamowitą spontaniczność, okazują niezwykłą akceptację i reagują bardzo emocjonalnie. Kiedy wykazujemy zainteresowanie i znajomość kultury japońskiej poprzez odpowiednie zachowanie i szacunek bardzo często usłyszymy podziękowania za to, że zechcieliśmy w ogóle przyjechać do Japonii.

Najbardziej pochlebna i najbardziej niemiła opinia o nas Polakach.

M.O.: Gdyby istniała jakakolwiek niepochlebna opinia o Polakach na pewno żadnemu Japończykowi nie przyszłoby do głowy, aby mi o niej powiedzieć. Japończycy chętnie zwiedzają Polskę: Kraków, Warszawę, a nawet Oświęcim. Uwielbiają muzykę Chopina, oglądają filmy Kieślowskiego, znają Wałęsę i papieża Jana Pawła II. Nasz europejski świat bardzo fascynuje Japończyków. Generalnie Japończycy sięgają do naszych kultur po to, co najlepsze i to co najważniejsze i wiedzą o nas znacznie więcej niż my o nich.


 Rozmawiała Alicja Szulborska


Małgorzata Olejniczak Ukończyła studia dyrygentury chóralnej w Warszawie, a następnie studiowała przez 7 lat muzykę dawną w Paryżu. W 1997 roku zamieszkała w Szwajcarii, gdzie rozpoczęła dodatkowo pracę jako stewardessa w szwajcarskich liniach lotniczych Swissair (obecnie Swiss). Od 1995 roku intensywnie podróżuje po całym świecie, a od 2000 roku zafascynowała się Japonią i od tego czasu była tam ponad 200 razy. Mieszkała w Tokio między 2008 i 2011 rokiem. Pobierała lekcje malarstwa Sumi-e, makijażu historycznego (gejsze), a przede wszystkim poświeciła się odkrywaniu kultury japońskiej. Wystawiała swoje zdjęcia m.in. w krakowskiej manggha, w Pałacu w Przelewicach, w Domu Polonii w Warszawie i w Krakowie. Prowadzi we Wrocławiu warsztaty i kursy malarstwa Sumi-e, jest współorganizatorką wrocławskiego projektu Planeta Azja. Promuję kulturę japońską w swoim pensjonacie Rezydencji Terra Sudeta. Pisze artykuły i zamieszcza zdjęcia w Magazynie TORII. 1 lipca inauguruje autorską wystawę „Tu i teraz. Opowieści o Japonii” w Muzeum Ziemi Kłodzkiej. Pierwszy weekend lipcowy w Terra Sudeta będzie pod znakiem malarstwa. Jesienią poprowadzi warsztaty malarskie w ramach Dni Otwartych w Muzeum Narodowym we Wrocławiu, a w grudniu 2011 w Muzeum Papiernictwa w Dusznikach Zdrój rozpocznie się autorska wystawa malarstwa czarnobiałego Sumi-e.

W imieniu Pani Małgorzaty Olejniczak zapraszam do zapoznania się z „ofertą japońską” Rezydencji Terra Sudeta: http://www.terrasudeta.com/PL/OfferIndiv.htm

Zdjęcia: Małgorzata Olejniczak.

Reklamy

2 thoughts on “Japończycy nadal pozostają samurajami choć pozornie przypominają Europejczyków w swoich czarnych garniturach.

  1. Swietny artykuł- krótko i rzeczowo… Wiele ciekawych rzeczy można się dowiedzieć o kraju kwitnącej wiśni i jego mieszkańcach…

    • Kraj Kwitnącej Wiśni to miejsce na Ziemi, które jest i fascynujące, i bardzo odmienne od naszej kultury i mentalności. Myślę, że jeszcze nie raz napiszę o nim. Dzięki za miłe słowa o wywiadzie. Pozdrawiam!:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s