C-music nadal w swoim ogródku. Dlaczego?

Od dluższego czasu przyglądając się rynkowi c-music ,z naciskiem na najpopularniejszy c-pop, zastanawiam się dlaczego muzyka związana z chińskim rynkiem nie stoi nawet w przedbiegach bramek startowych do podoboju świata?

Stara i ciekawa kultura chińska jak i same Państwo Środka w ostatnim czasie bije rekordy popularności pod względem bycia trendy wśród wyborów wyjazdów zagranicznych ludzi z całego świata (co w pewien sposób powinno przekładać się na zainteresowanie m.in muzyką).

Mają tylu muzyków, że nawet po odrzuceniu większej części pseudoartystów, niewypałów i tworów managerów z wielkich firm produkujących tamtejszą muzykę, znajdą się talenty. Artyści, którzy łączą Wschód z Zachodem i mogą być intersujący dla kogoś spoza świata chińskiego a także ich talent wart jest odkrycia i bliższego kontaktu. Nie chodzi mi wcale o to, że chciałabym pewnego dnia usłyszeć, że każdy z moich sąsiadów słucha np. c-popu tylko o fakt, że nawet w polskiej czy światowej niszy zainteresowanej muzyką ze Wschodu, przy obecności j-popu i k-popu ,chiński przemysł jestdosłownie za murem do którego naprawdę nieliczni zbliżyli się, a Ci co to zrobili to pewnie w większości wielcy miłośnicy Państwa Środka.

Więc dlaczego nadal c-pop jest daleko, jak nie dalej, za j-pop czy k-popem? Nie wierzę, że chodzi o wyższość czy atrakcyjność jednej z tych kultur nad drugą.

Czyżby szło o barierę językową? Dla mnie ta teoria też odpada, przeciętny odbiorca j-music nie zna języka japońskiego, a statystyczna fanka sluchajaca ukochanego boysbandu z Koreii nie zna koreańskiego (p.s: nie znaczy to, że fani zza granicy nie wiedzą o czym śpiewają ich idole, z pomoca wychodzą tłumaczenia piosenek dostępne w sieci).

Nie chodzi też i zapewne o atrakcyjność piosenkarek i pisenkarzy, czy być może dość ekstrawaganckie lub kosmiczne image wielu artystów, we współczesnej muzyce poczytywane jest to za wielki plus.

O co chodzi? Niestety mam nieodparte wrażenie, że świat tak całego c-music, jak i przede wszystkim c-popu po prostu trochę wypina się na świat, śpiewając jedynie dla swoich. Całkiem niedawno nie mogłam oprzeć się pokusie i popytałam znajomych Chińczyków jak to jest. Tylko potwierdzili moją tezę.

Nie wiem czy dzieje się tak stąd, że swoje zrobiła polityka ChRL, której dewiza brzmi „róbmy wszystko w swoim ogródku, nie potrzebujemy nikogo”, a tym bardziej Zachodu. A może też choć wielokrotnie muzycy c-music wyjeżdzając za granicę, niejedokrotnie mieszkając poza granicami ojczyzny, nie widzą potrzeby włączania nie-rodzimych słuchaczy w to, co tworzą. Kiedyś na jednym z forów popularnych wśród Chińczyków przeczytałam, że ideą c-music i wszystkich artystów śpiewających po chińsku jest łączenie się w jednej kulturze, tradycji i doświadczeniach…

A Wy macie zdanie na ten temat…?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s