Made in China

Azję można lubić lub nie, ale nie można (a przynajmniej nie powinno się) jej ignorować. Tym bardziej na własnym podwórku.

Od roku część mojego życia <ponownie> związana jest z Podlasiem. Piszę i odpoczywam na wsi położonej w byłym województwie łomżyńskim. Czyste powietrze, dużo lasów, czas płynie jakoś powoli, jedyny minus to wiejskie plotkary, które mielą jęzorami zamiast wziąć się do roboty. Niedaleko leży miasteczko, typowe dla prowincji, liczące ok. 9-10 tys. mieszkańców. W nim apteki (chyba na każdym rogu!) banki, urząd miasta, dom kultury, posterunek policji, kościół (a nawet 3 jak się nie mylę), szkoły, niezliczona przeze mnie ilość zakładów fryzjerskich (ilekroć jadę tam na zakupy nie mogę zrozumieć po co ich aż tyle i w jaki sposób wiele z nich nie ponosi „śmierci”? – przecież usługi fryzjerskie to nie chleb…?), kebaby, jakieś knajpy oraz wiele sklepów na czele z żółtą Biedronką, do której każdy wpada na zakupy (* w ramach ciekawostki: wiecie jak robi się promocję niedawno otwartego sklepu, który nie może wytrzymać konkurencji Biedronki? Otóż w czasie meczu Polska – Grecja, czyli w godzinach 18:00 – 20:00, organizuje się promocję. Wszystkie produkty oferuje się za 50% i zaprasza klientów).

„Made in China” na polskiej prowincji

Azja leży daleko od Polski i tym samym od tego prowincjonalnego miasteczka, a mimo to od ok. 2 lat obserwuję jak okolica zmienia się pod wpływem jej, a raczej jej produktów (w większości są to tanie produkty wytwarzane w Chinach).

Na przestrzeni zaledwie roku, praktycznie w każdym sklepie, pojawiła się masa towarów z metką made in China. Pachnie to już grozą, bowiem w większości miejscowych sklepików znalezienie produktów, które nie pochodzą z Chin graniczy z cudem (a to Polska, a nie Chiny…).

Chińczyk – czyli made in China

W sercu miasteczka wyrósł duży (oczywiście jak na realia tej miejscowości) sklep nazywający się Chińczyk. Można tam znaleźć buty, biżuterię, ciuchy, rzeczy do domu, plecaki i torby, perfumy aż po lampki na choinkę. Od czasu do czasu lubię tam pobuszować, ponieważ czuję się jak na jarmarku, pełno kolorowych świecidełek i innych różnych badziewi, których termin ważności upływa po jednokrotnym użytku (oczywiście nie odnosi się to do wszystkich produktów), ale ceny są tak niskie, że każdego dnia masa ludzi przychodzi tutaj na zakupy i zostawia sporo kasy. Jest też kilka sklepików w stylu „Wszystko po 5 zł”. Tego typu sklepy denerwują mnie, ponieważ oszukują już na wejściu. Wabią klienta produktami niby za jedyne 5 zł, a po upolowaniu czegoś dla siebie okazuje się, że ceny osiągają nawet 100 zł. Tutaj także większość rzeczy pochodzi z Chin. Praktycznie każdy sklepik z odzieżą zaopatrzony jest towarami z metką made in China. W Pepco, jednym ze świeższych sklepów z ciuchami i rzeczami do domu, praktycznie wszystko ma również metkę made in China. I tak mogę mnożyć w nieskończoność.

Gdzie można nabyć polskie produkty?

Azja (w tym Chiny) nie tylko dla polskich, ale i międzynarodowych firm, przedsiębiorców i handlarzy, to tania siła robocza (wiele firm przeniosło swoje produkcje do Chin czy Indii) – stąd tak wiele produktów obecnie ma metkę made in China. Chińskie tanie produkty obecnie zalewają więc nasz rynek. Widać to chociażby patrząc na takie miasteczko, jak te, o którym wam piszę. Przebywając tutaj zastanawiam się, gdzie można kupić coś nie będącego made in China? Niestety to bardzo trudna sprawa, ponieważ nawet „niby” lepsze sklepy to towary z metkami prosto z Chin (spróbujcie kupić w Polsce np. arafatkę, która nie jest wyprodukowana w Chinach:D). W okolicy jedyna branża, która tak naprawdę ma do zaoferowania produkty od polskich wykonawców, to producenci mebli.

Tam, gdzie taniej

Tak sobie myślę, że taki lokalny rynek dobrze pokazuje po pierwsze to, że ludzie idą tam, gdzie taniej (konkurencji Chińczyków i innych sklepów oferujących tanie produkty z Chin nie wytrzymało wiele sklepów, a wiele z nich musiało przerzucić się na tańsze produkty) – czyli cena ważniejsza od jakości. Po drugie wysyp chińskich produktów unaocznia to, że polscy handlarze i różni przedsiębiorcy chętnie korzystają z zasobów chińskiego rynku. Po trzecie chyba nikt już dziś nie zwraca uwagi na metki, a może już tak bardzo większość z nas przyzwyczaiła się do zalewu rynku tanią chińszczyzną, że nie zwracamy na to uwagi…

A szkoda, bo pewnego dnia możemy obudzić się w świecie, gdzie będą same biedronki i china-sklepiki…

 

 

4 komentarze do “Made in China

  1. oj , święta prawda! wszystko jest teraz made in China, gdzie się nie obejrzeć. Fakt też lubię niewiele wydać i cieszyć się z zakupów, ale bez przesady. Może chleb mozna jeszcze kupić ‚bez metki’ ;p[ pewnie i tak kwestia czasu, teleportacji itp..] ale szczerze powiem będąc na miejscu przeraziła mnie ilość tych rzeczy tam, wielki bazar ‚centrum handlowe’, wszystko się wala po podłogach, setki tysiące ubrań, niektóre nawet przyjemne dla oka, ale co z tego, skoro jakość kiepska…

    • Właśnie jakość… Niestety wiele z tych tanich chińskich produktów nie przetrwa zbyt długo. A po drugie ilość… Nie jesteśmy w Chinach, a dookoła nas wszystko jest „chińskie”… Zastanawiam się czy potrzebujemy jeszcze więcej tych produktów made in China u nas? Dla mnie już w tym momencie jest przesyt (mówię cały czas o tanich produktach, a nie tych wysokiej jakości – to dwa różne tematy).
      Obecnie Chiny i Indie to dwa rynki, na które już wiele międzynarodowych firm przeniosło swoje fabryki – czyli tam zatrudniani są pracownicy…
      Np. w Indiach popularne są takie firmy, które świadczą usługi telemarketerskie do USA. Siedzą sobie wygodnie na fotelach w Indiach, a oferują jakieś usługi /inne Amerykanom.
      Jest także inna sprawa – wyzysk tamtejszych ludzi do pracy, zatrudnianie małych dzieciaków, które od świtu do nocy pracują za przysłowiową miskę zupy… Oni tam często nie mają wyboru, muszą pracować, ale w jakich warunkach, jak i za ile? O to pewnie większość z nas nie pyta samych siebie, kiedy bierze do ręki produkt za grosze (skoro u nas grosze kosztuje, prześledźmy cały proces jego powstawania i koszty z nim związane, człowiek który to robi więc zarabia pewnie poniżej godności).
      Dla mnie to „zachłanne” skierowanie się na Azję (handel) to nowy wymiar cichej ekspansji Azji na świat…
      Nie mam nic przeciwko konkurencji na rynku, bo ona jest dobra dla nas klientów, ale nie chcę na siłę niskiej ceny kosztem jakości. Poobserwujemy i za jakiś czas przekonamy się jak to będzie dalej się kształtowało. PozdrawiaM

  2. nie mając pieniędzy ludzie kupują to co tańsze czyli chińskie, ale czy tak naprawdę kupują taniej? Kupowanie polskich produktów oznacza, że te pieniądze zostają w kraju. Że dajemy miejsca pracy rodakom, że dzięki tym wypłatom i wpływom do kasy państwa wpadają pieniądze z tutułu podatków. Że jak te podatki wpadną i te miejsca pracy są to i państwo zarazem bogatsze a co za tym idzie jego mieszkańcy. Oczywiście upraszczam i idę na skróty, ale widzę jak w Irlandii jest wielki nacik na to aby szanować wszelkie miejsca pracy oraz wspierać przedsiębiorczość i firmy, które tworzą te miejsca pracy..
    PS. Fryzjer to „nie chleb” ale znam nie jedną kobitkę, która woli się ubrać czy uczesać niż żywić… 😉

    • Kasiu,
      Otóż to! Uchwyciłaś byka za rogi. Tylko, że jak patrzy się na tanie chińskie produkty zalewające nasz rynek, polscy handlarze, jak wielu zagranicznych, zwietrzyło w tym interes, zresztą tani, na którym nieźle zarabiają, po co więc utrudniać sobie życie lub z niego rezygnować… Chciałabym jeszcze dodać, że nie mam nic przeciwko chińskiej, szwedzkiej, amerykańskiej czy brazylijskiej, etc.obecności na naszym rynku, ale chciałabym, aby było to robione z głową, aby polskie firmy żyjące z tego, co wytwarza się u nas mogły żyć, a nie padały z powodu konkurencji tanich zagranicznych towarów wwożonych do nas. Nie jestem handlarzem, ale gdybym nim była to brałabym przykład np. z Chińczyków i zamiast cudze wwozić do nas, sprzedawałabym dobre, nasze produkty za granicą…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s