Perłowy Trójkąt, Edward Kajdański

 „Przeciętny Europejczyk ma na ogół bardziej niż skromną znajomość chińskiej kuchni. Wie, że Chińczyk nie może żyć bez ryżu, i jest to niewątpliwie prawda, chociaż należałoby to uściślić, że bez ryżu nie może obejść się przede wszystkim Chińczyk z południa” [1].

 Edward Kajdański urodził się, wychował i studiował w Harbinie w ChRL. Przez wiele lat pracował w różnych placówkach dyplomatycznych, konsularnych i handlowych na terenie Państwa Środka. To właśnie te doświadczenia sprawiają, że jego reportaże obfitują w wiele informacji, liczb i różnego rodzaju ciekawych opowieści, od których nie sposób się oderwać.  

„Perłowy trójkąt” dzieli się na cztery części, które łagodnie przechodzą z jednej tematyki na drugą, tym samym nie naruszając toku głównej opowieści autora. Pierwsza to współczesne Kajdańskiemu oblicze chińskiego południa, druga historyczna, trzecia gospodarcza, czwarta dotyczy istniejących wówczas stref wolnocłowych (nazywanych w tamtym czasie specjalnymi strefami gospodarczymi).

Dlaczego „Perłowy trójkąt”?

To nazwa, jakiej Edward Kajdański używa do określenia trzech pereł chińskiego południa, mianowicie: Kantonu, Makau i Hongkongu.

„Perłowy trójkąt” Edwarda Kajdańskiego to książka wydana w 1987 roku nakładem wydawnictwa Książka i Wiedza. Choć od jej powstania mija w tym roku 25 lat jest to pozycja, którą nadal czyta się z wielkim zainteresowaniem. Mogę wręcz powiedzieć, że jest to jeden z tych tytułów, które fascynują i zarażają fascynacją do poznawania i odkrywania Państwa Środka. Reportaże Kajdańskiego to prawdziwa skarbnica wiedzy dla każdego, kto interesuje się Chinami. Nie da się tego czytać bez karteczki i ołówka do wynotowywania najważniejszych i najbardziej ciekawych rzeczy, które wyłowi się w trakcie lektury. Do tego w tekst reportaży autor świetnie wkomponował historię Michała Boyma – polskiego orientalisty, jezuity, przyrodnika, kartografa, sinologa i posła cesarza chińskiego do Rzymu.  Na każdej stronie czuć wielką fascynację autora tą postacią. Dzięki dociekliwości autora możemy śledzić poszukiwania dotyczące szczegółów życia i działalności Boyma na terenie Chin. Ponadto reportaże obfitują w wiele odniesień do „Odkrywania świata” Marco Polo (i samych podróży sławnego podróżnika), gdzie Edward Kajdański jako znawca tematów zw. z ChRL potrafi wytykać błędy autorowi przedmowy do polskiego wydania wymienionego tytułu.

Dlaczego warto przeczytać „Perłowy trójkąt”?

Pozwolę sobie na to pytanie odpowiedzieć pytaniami. Kto założył pierwszą stację misyjną w Chinach? Jak nazywa się autor pierwszej drukowanej po polsku informacji o Chinach? Co to jest rewolucja kulturalna? Co kryje się pod pojęciem: „banda czworga”? Jakie insekty występują w Kantonie i jakie mają zastosowanie w tamtejszej medycynie? Kiedy miała miejsce I wojna opiumowa? Kto jest autorem pierwszego europejskiego atlasu Chin? Co jest nazywane Południową Bramą Chin? Czym Chińczycy leczyli kiłę? Po jakich rejonach Chin podróżował Marco Polo? Kim był Ibn Battuty? Która z chińskich kuchni słynie z takich przysmaków, jak żaby, węże, psy? Jak nazywał się ostatni cesarz dynastii Ming? Ile wynosi limit prędkości na chińskich drogach? Jak nazywa się chiński historyk, który wydał pierwszą historię tego państwa w języku angielskim? Co to takiego kamienny las? Co warto wiedzieć o wyspie Hajnan? Która z chińskich prowincji w czasie tzw. rewolucji kulturalnej była nazywana „prowincją frontową”? Kim był Michał Boym? I wiele, wiele innych ważnych i ciekawych informacji, w które obfitują reportaże Kajdańskiego. Plusem jest także dołączenie do reportaży kilkunastu czarno-białych fotografii.

„Perłowy trójkąt” to świetna pozycja dla każdego kto poszukuje ciekawych reportaży i interesujących informacji o chińskim południu. W trakcie lektury czuje się obcowanie z człowiekiem, który posiada ogromną wiedzę o Chinach oraz z szacunkiem odnosi się do tamtejszej kultury. Warto też zaznaczyć, że choć tytuł obfituje w bardzo wiele informacji nie obciążają one tekstu i nie odbierają przyjemności z lektury. Dzieje się wręcz przeciwnie. Ma się ochotę na jeszcze więcej! Zdecydowanie polecam!


[1] Edward Kajdański, „Perłowy trójkąt”, Książka i Wiedza, Warszawa 1987, s. 80.

9 thoughts on “Perłowy Trójkąt, Edward Kajdański

  1. cóż, pozwolę sobie odnieść się do kwestii kuchni chińskiej – nasze pojęcie o niej jest mniej więcej takie, jak amerykanów o polskiej. Czyli, że typowo polskim i zapewne jedynym polskim jedzeniem jest kotlet schabowy. Który, notabene, jest rdzennym daniem austriackim. My też mamy tendencję do nazywania kuchnią chińską potraw koreańskich, japońskich i innych azjatyckich.

    ale mniejsza o detale, książka wydaje się interesująca ze znacznie większej liczby powodów😉

    • Ja bym jednak powiedziała, że przeciętny Polak wie więcej o kuchni azjatyckiej niż przeciętny Amerykanin o kuchni polskiej…
      Jasne, szczególnie często mylimy dania kuchni wietnamskiej i koreańskiej z chińską.
      O tak, warto po nią sięgnąć. Mnie najbardziej rozbawił rozdzialik, w którym Kajdański pisze o tym, kto przyczynił się do rozniesienia po Chinach kiły i o lekach, które się na nią stosowało. M.in. o tym jak Chińczycy fajnie oszukiwali Portugalczyków i Hiszpan dając im niby jakiś lek na kiłę za grubą kasę, a to jakieś badziewie było, a tamci, że się nie znali to długi czas dali się oszukiwać:D

      • Amerykany znają kuchnię polską bo mają polskie sklepy u siebie, a w nich kiełbasę i wódkę😉.

        Chińczycy – jak z tego wynika – są najcwańsi z całej gromady, hehe. Szkoda tylko, że nie potrafili się sprzeciwić hegemonii europejskich mocarstw.

      • Ha ha! Zapomniałam, że Poland to wódka i kiełbasa dla nich przecież:D (P.S.: ostatnio strasznie mnie to wkurza, a jakoś często zdarza mi się wyłapywać takie smaczki; że Polska to Polka, która nie umie ani słowa po angielsku /amerykańsku, że my to wódka, i takie państwo za murem, tutaj masa cytatów przydałaby się. Filmowcy niestety masę negatywnych stereotypów o nas uwieczniają na ekranie). Z drugiej strony czemu się dziwić. Mam znajomą Amerykankę, która jak przyjechała do PL to była zadziwiona, dlaczego w USA nie reklamuje się tak zielonego i ładnego kraju, dlaczego oni tam nie znają naszych Mazur i gór. Powiedziała, że rzeczywiście nic nie wiedziała, a jak zaczęła czytać o naszej historii, jeździć po kraju to diametralnie zmieniła zapatrywanie się na nas. Popatrz, ale czy my np. wiemy coś więcej o mieszkańcach jakiś krajów blisko na leżących w Europie. Wiedza znikoma, jak nie mniejsza większości. Operujemy stereotypami.
        Tak, O Chińczykach w kontekście takich spraw można by było pisać i pisać;)

      • no właśnie… wszędzie te stereotypy ;-(

        moja firma robi w eksporcie i miałem okazję parę razy zaskoczyć kontrahentów podejmując ich domowym obiadem. Moja Iza potrafi przygotować takie specjały kuchni indyjskiej, włoskiej czy francuskiej, że gały wychodzą. Biedacy myśleli, że kartofelki dostaną, haha😉. Cóż, człowiek szuka odrobiny satysfakcji…

        wydaje mi się, że na ogół staramy się szukać wiedzy o świecie, choć wsphttp://wordpress.com/#omniana już „chińszczyzna” pokazuje, że zadowalamy się jedynie pustym wrażeniem…

      • Niestety, tak to jest z tymi stereotypami. Bardzo często są krzywdzące. A odnośnie wspomnianych wcześniej filmów z polskimi „akcentami” to proponuję nadstawić mocno uszu, bo ja naprawdę ostatnio w co drugim filmie słyszę coś o Polsce. Np. w jednym z moich ulubionych seriali „Life on mars” (sądzę, że Wam Onibe by przypadł do gustu bo i jest historia kryminalna i świetna ścieżka dźwiękowa – moje zdanie- i niezłe poczucie humoru) np. skrót P.A.B. tłumaczą jako Polska Agencja Barmanów, a porównanie do jednostronnej miłości sięga aż niejakiej Polski i II wojny światowej;D Np. w takiej komedii niewypale „Gry małżeńskie” (czy jakoś podobnie tytuł), w którym małą rolę głupiutkiej Polki (nie zna amerykańskiego, a wyszła za Amerykanina bo skończyła się jej zielona karta) wcieliła się Marta Żmuda-Trzebiatowska, tylko potwierdza się wszystkie stereotypy. Można mnożyć i mnożyć. Choć zapewne jest i tak, że wielu Polaków naprawdę potwierdza te stereotypy.
        To Iza zdolna jest! Pozdrowienia!:)

      • ano, przyczyniamy się do umacniania stereotypów, niestety. Ale chyba powoli się to zmienia. Zbyt powoli. Ale kierunek dobry😉

  2. czyli jednym slowem , najciekawsze informacje w pigułce z pierwszej ręki. i mam bardzij niż skromną wiedzę na temat chińskiej kuchni. nie gustuje w niej niestety. ryż, ostre przyprawy itd to raczej nie dla moich kubków smakowych;]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s