Zołza, naczelniaki, papa zamiast mózgu, a tak naprawdę w poszukiwaniu słońca

Nie wiem jak Wy, ale ja jestem bardzo ciekawa czy ktokolwiek próbował teraz stworzyć pewne statystyki…  Tak spoglądając za okno, będąc już na wykończeniu za sprawą szalejącej panny Zimy, która otrzymuje ode mnie wdzięczne pseudo „Zołza”, myślę sobie ilu ludzi postanowiło sobie dać w łeb… Jak rozglądam się wokół siebie to mam wrażenie, że wszyscy są na wykończeniu; wlokąc nogę za nogą, przylepiając sztucznego banana do twarzy i próbując udawać, że pogoda nie ma na nas wpływu… A ma, nie ma się co oszukiwać. Sama bardzo chętnie zamieniłabym się z niedźwiedziem miejscami i przezimowałabym ten makabryczny czas w jakiejś jaskini słodko chrapiąc, rzecz jasna w pobliżu beczułki pełnej miodu:D 

Jakby tego było mało nie daję rady patrzeć na to, co serwują nam naczelne media… (Jak widać nie tylko „Zołza” dobija…). Nie wnikajmy w nazwy – wiadomo kto jest naczelnymi – … Naczelniaki mają swoje zagrania i różne gierki. Czwarta władza wbija do mózgu „to i tamto”, ludziska słuchają i podświadomie stają się nosicielami „krzywego widzenia rzeczywistości”. Są rodzynki, ale co może rodzynek… Co prawda robienie papki z mózgu zapewne może i być ekscytujące, ale ile można… Brakuje tylko rycerzy Jedi… A ilu się w to wkręca, obkręca i myśli „no tak!”. Naczelniaki hodują stadka „taniej sensacji”, „kurestwa” i „wiadomości piątej klasy”.

Musicie mi wybaczyć jeśli macie inne zdanie, ale osobiście ostatnimi czasy już nie mogę patrzeć na to jak w tv pojawiają się te same gęby panów piastujących pewne stołki, którzy oprócz „reklamowania” się w szklanych ekraniku nie mają mi jako obywatelce tego kraju nic, zupełnie nic, do powiedzenia, ani do zaoferowania. A ci, co robią coś dobrego nigdy nie zrobią medialnej kariery, bo jak wiadomo ci pierwsi rzucą mięsem, a „my” mamy się podekscytować, mięso się lubi, mięso to mięso… Medialne dyskusje, medialne hasła i sprawy priorytetowe, które nimi nie są sprawiają, że mam ochotę rzucić czymś w monitor, ale szkoda mi sprzętu:D Patrzenie na naszą rzeczywistość przez pryzmat naczelniaków to jak „1001 kłamliwych opowieści”. Alice napastliwa się zrobiła możecie powiedzieć. Wybaczcie. TV dobija, w prasie naczelniackiej dobija naczelniackie patrzenie na rzeczywistość, no dobrze, że czasem można zagłuszyć się radiem i melodyjką z cyklu „bum bum pum przód tył jest wesoło dupa”. A może to ta „Zołza”? Jak myślicie? A na celebrytów… Oj pogadam sobie o nich, i lansowaniu się i lansowaniu, ale zostawię to na inny raz.

No dobrze nie męczę naczelniakami, wiemy jak to z nimi jest, ale czasem i ja muszę sobie ulżyć i śnieżynką rzucić tam i tu… Tymczasem zakładam zieloną koszulkę, odpływam daleko, a może jeszcze dalej. W tle leci ulubiona piosenka Lany Del Rey. Oczywiście odlatuję w marzeniach i przypięta do netka kochanego i kilku „słonecznych” stron z atrakcyjnymi ofertami lotów. Pora na poszukiwania.  Jak ja to lubię! No teraz to jaki banan na buzi się pojawia.  Chyba czas opuścić polską „Zołzę”, wsiąść w samolot i odlecieć do jakiegoś miejsca, gdzie choć chwilę poczuję się jak w Krainie Wiecznego Szczęścia (swoją drogą przypomina mi się w tej chwili film o takim tytule z naprawdę dobrą rola A. Hopkinsa). W oczekiwaniu na prawdziwą wiosnę i w poszukiwaniu słońca gdzieś tam daleko wyciągam trampy i ulubioną, kolorową apaszkę. Nie dajmy się „Zołzie”!;)

cropped-100_1015.jpg

Zdjęcie: A.Sz.

P.S.: A ten kawałek dziś jak drag jest dla mnie:

11 thoughts on “Zołza, naczelniaki, papa zamiast mózgu, a tak naprawdę w poszukiwaniu słońca

    • Wiem, wiem, że zrezygnowałeś z tv bo kiedyś już chyba na LM dyskutowaliśmy coś odnośnie tv. Ha ha ha śmieję się teraz do łez czytając „nie widuję smutnych panów przekonanych mylnie o tym, jakoby mieli mi coś do powiedzenia”:D No cóż niestety nie tylko tak bywa, ale i jest. Żyć bez tv spokojnie bym mogła, ale od czasu do czasu muszę podejrzeć jak wygląda „medialna rzeczywistość”. Ach ta ciekawość:D

      • odkryłem, że do (nie)szczęścia starcza net. Wolę krótką informację podaną w formie tekstu niż oglądanie gadających głów, które mają to do siebie, że połowę czasu tracą na cyrkowe sztuczki…😉

      • Onibe,
        Ja Cie tu proszę bo zaraz umrę ze śmiechu:D Aż łezka zakręciła mi się w oku:D No, ale tak to gadające głowy, które lubią bawić się w cyrkowe sztuczki, masz w zupełności rację.
        Oj, tak – net to nieszczęście i szczęście. Moglibyśmy pewni tu długą i burzliwą dyskusję na ten temat stoczyć. Swoją drogą ostatnio coś tam o necie usłyszałam i zaczęłam sobie wyobrażać jak będzie cała ta sieć wyglądała jak dożyję spokojnej starości… o ile w naszych warunkach spokojna i starość to nie oksymoron…

      • samo dożycie śmierci staje się wyzwaniem, o ile tak to można ująć… a jeszcze wyobrażenie sobie świata za lat… naśdzie… dziesiąt… wyzwanie! Mnie dziwi, że tiwu się jeszcze trzyma i że ma tylu maniakalnych zwolenników (bo kupa ludzi, po staremu, całe dnie spędza przed tiwu).

      • A ja tam zawsze sobie próbuję pewne rzeczy wyobrazić… To takie ekscytujące…:) Jak byłam młodsza to nawet pewne rzeczy zapisywałam, aby z biegiem lat porównać z ówczesnymi wyobrażeniami czy odczuciami dotyczącymi pewnych spraw. To cholernie ciekawe sprawy.
        Hmm… Wiesz… moim zdaniem tv tak łatwo nie odpadnie z tej gry o nas. Pytanie tylko jak będzie musiała się zmieniać, aby iść z duchem czasu i nadal mieć ten sam status, o ile to w ogóle jeszcze będzie możliwe…

      • pewnie tiwu i net się zintegrują. Zresztą, ostatnio przydarzyła się spora rewolucja komputerom. Do niedawna komputer to było stacjonarne pudło, ewentualnie drugie, mniejsze przenośne (laptop). Teraz komputer to także tablet (zmusiłem się z przyczyn zawodowych do zakupu i nie żałuję, choć to jeszcze nie to) i telefon, a aplikacje umożliwiają pełną integrację efektów pracy pomiędzy dziesiątkami urządzeń. Czyli otwierasz przeglądarkę w stacjonarce, kontynuujesz na telefonie (i zakładka już na Ciebie czeka). Do tego cloud storage, cloud computing… Czysta tiwu została z tyłu. To nadal ekran połączony z gadającymi głowami i przepełniony reklamami. Co prawda pojawiło się wifi i dostęp do netu w tiwi, więc… zobaczymy.

      • Jedno jest pewne – tradycyjne media siłą rzeczy będę musiały iść za nowinkami jakie niosą z sobą nowe technologie. Ja jeszcze tabletu nie mam, ale się tak zastanawiam czy sobie cacka jakiegoś nie kupić…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s