Ludzie, którzy (mnie) inspirują – Masutatsu Oyama

Przyglądając się powierzchownie współczesności łatwiej wyliczyć celebrytów znanych z tego, że są znani niż wielkie autorytety czy ludzi, którzy swoim życiem mogą być dla nas inspiracją. To, że na pierwszym planie widzimy praktycznie tylko gęby z kolorowych magazynów nie oznacza, że nie ma nikogo poza nimi. Wystarczy tylko rozejrzeć się wokół siebie, aby uzmysłowić sobie, że wielkie osobowości są i swoją życiową postawą mogą dać nam wiele cennych lekcji.

Dziś chcę Wam przedstawić człowieka, który już za swojego życia był legendą. Mowa o Masutatsu Oyamie. Choć nie znoszę patetyzmu muszę przyznać, że jest to jedna z takich osób, której życie i czyny wzbudziły we mnie wielki szacunek i podziw. Zmarł w 1994 roku, ale nadal żyje w swoich naukach i w stworzonym przez siebie stylu karate.

karate OyamaOyama to twórca karate kyokushin (nazwa tego stylu pochodzi od przysłowia brzmiącego „Początkującym stajesz się po tysiącu dni ćwiczeń, ekspertem po dziesięciu tysiącach dni”) – stylu, który uznaje się za „najtwardsze karate”. Urodzony w Korei Południowej w 1923 roku jako młody chłopak stwierdził, że jego miejscem na Ziemi jest Japonia. Tam też się udał i przez ponad 50 lat działalności zgromadził ok. 15 mln członków w Kyokushin Karate Organization. Dodam, że do jego śmierci w 1994 roku (1923-1994) styl ten, zapewne ku  zaskoczeniu wielu osób, plasował się zaraz za piłką nożną jako najbardziej popularna aktywność sportowa w Polsce (karate to sztuka walki). Niestety po śmierci Oyamy w wyniku różnych sporów karate kyokushin w naszym kraju oraz na całym świecie podzieliło się na różne odłamy, tym samym burząc potęgę jaką wypracował jego założyciel.

Zabijał byki gołymi rękami, stoczył 300 pojedynków w 3 dni, a w ciągu jednego roku przyjął wyzwania i stoczył 270 walk. Walczył z bokserami, zapaśnikami i każdym kto miał odwagę rzucić mu wyzwanie – był   niepokonany. Warto podkreślić, że większość pojedynków wygrał jednym uderzeniem. Stąd zaczęto go nazywać „Dłonią Boga”, a w Japonii „Ichi geki, hissatu!” („Jedno uderzenie, pewna śmierć”).

Oyama całe swoje życie poświęcił karate. Ta sztuka walki była dla niego sposobem na zwalczanie słabości, a także drogą, którą podążał do osiągnięcia wyznaczonych przez siebie celów. W karate widział nie tylko osiągnięcie siły fizycznej, ale również wypracowanie kontroli nad sobą i własnym życiem oraz osiągnięcie dyscypliny umysłu. Uważał, że jedynym sprawdzeniem umiejętności jest praktyka. Do historii przeszły treningi Mas Oyamy najpierw podczas 2-letniego, a następnie 1-rocznego pobytu w górach. Celem tych treningów (można je określić jako zabójcze – dzień równał się 14 godzinom treningu) było osiągnięcie maksymalnych granic wytrzymałości fizycznej. Oyama był głęboko przekonany, że ideologia karate w połączeniu z niezwykle silnym wpływem filozofii Zen może byś środkiem do osiągnięcia pokoju na Ziemi. Niczym misjonarz podróżował po całym świecie i głosił zasady karate.

O Oyamie mówiło się i mówi się jako o wybitnym mistrzu XX wieku, który wówczas nie miał sobie równych. Ponadto należy podkreślić, że dla twórcy karate kyokushin  niezwykle wielkie znaczenie miało bushido i budo. Każdy kto zetknął się z Oyamą, czytał lub słyszał o nim, ma świadomość, że był to człowiek o silnej osobowości, a także o twardych przekonaniach i zasadach. Na każdym kroku podkreślał zasady budo, głęboko w nie wierzył. A są nimi: szacunek, samodyscyplina, wytrwałość, pobożność oraz uprzejmość. Uważał, że osoba uprawiająca sztuki walki (w szczególności uprawiająca karate), a nie kierująca się zasadami budo, nie podchodzi do nich poważnie, a jedynie widzi w tym tylko zabawę.

Jego pasja, oddanie się jej; życie tym, co dla niego stanowiło sens sprawiło, że Mas Oyama stał się dla mnie inspiracją. I nie, nie mam w planach bycia karateką. Po prostu, kiedy usłyszałam o tym człowieku, a potem zaczęłam o nim czytać, poczułam siłę. To była inspiracja do tego, aby walczyć o swoje cele i marzenia i nigdy nie poddawać się w trudnych momentach.

Bibliografia:

Fakty z życia Mas Oyamy zaczerpnięte z książki „Oyama. Legenda i Dziedzictwo”, Michael J. Lorden

5 thoughts on “Ludzie, którzy (mnie) inspirują – Masutatsu Oyama

    • Wschód i Zachód to inne światy i zupełnie inne kultury. Wynika to bezpośrednio z tego, że tradycja sztuk budo pozbawiona kulturowego kontekstu, wyrwana z ziemi, na której się narodziła, i przeniesiona na obcą /inną ziemię, siłą rzeczy zmienia się, a przynajmniej obserwujemy istotne zmiany.

  1. Takie artykuły można czytać i czytać i nie ma się dość. Z ogromnym szacunkiem podchodzę do sztuki walki a w szczególności do karate kyokushin. Żałuję, że tylko nieliczne osoby znające się na kunszcie pisarskim podejmują się takich artykułów jak ten.
    Biję brawa autorce tego artykułu nie tylko za to, że poruszyła moje serce, ale również za umiejętności pisarskie.
    Sempai Karol
    OSU!!!

  2. Szkoda, że coraz mniej szkół i klubów karate (i nie tylko, dotyczy to także innych styli i innych sztuk walk) przywiązuje wagę do filozofii takich nauczycieli jak Oyama. Bez tego pozostają tylko zewnętrzne formy i zwykła bijatyka – tyle, że poparta umiejętnościami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s