Tylko nie mów o tym nikomu!

Chcesz podsłuchać plotkę?

Dołącz do Kręgu Wtajemniczonych! 🙂

Powiem Ci coś w sekrecie: https://www.facebook.com/PowiemCiJaCosWsekrecie/

Reklamy

„To jest moje życie. Nie chcę innego”, czyli „Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior” Jamesa Rebanksa

rebanks_zyciepasterza_500pcx

W swoim życiu przeczytałam wiele różnych książek. Sprawiały, że rumieniłam się, uśmiechałam, wykrzywiałam, czułam ból i lęk, a nawet płakałam. Wśród nich znajdowały się m.in. tytuły wybitne, bardzo dobre, przeciętne. Były też tzw. niewypały, o których chciałam czym prędzej zapomnieć. Sięgałam po mistrzów pióra, debiutantów, skandalistów czy specjalistów. Najlepsze autorki i najlepsi autorzy odciągali mnie od zajęć, odbierali sen, ich słowa i myśli stawały się moim cieniem, a historie na dobre postanowiły zostać ze mną. Lecz książek, które sprawiły, że zegar przestał na chwilę tykać, a czas upływać, było tak naprawdę niewiele. Oto jedna z nich – ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu – historia pewnego pasterza z Krainy Jezior…

James Rebanks otwiera przed nami drzwi do Jego malutkiego skrawka ziemi leżącego w słynnej Krainie Jezior w północno-zachodniej części Anglii. Urokliwość tutejszych pejzaży doceniało wielu artystów. Jednym z nich był tzw. „poeta jezior” i zarazem prekursor romantyzmu w literaturze brytyjskiej, William Wordsworth, którego nazwisko kilka razy pojawia się w tejże historii.

Opowieść Rebanksa nie jest chronologicznymi zapiskami z życia pasterza. Narracja prowadzona jest w postaci krótkich wpisów ukazujących koleje losu autora wraz z zachodzącymi w nim zmianami – dojrzewaniem jako człowieka i pasterza. Dzięki temu opowieść ciekawi, wciąga i przekonuje do siebie. Urzeka prostotą, szczerością i bijącą z kart miłością do ziemi oraz oddaniem szczegółów dotyczących pracy na tradycyjnej farmie.

Trzeba zaznaczyć, że przede wszystkim jest to historia wiernie odzwierciedlająca życie na wsi. Wszystko tu napędza rytm pór roku i zmian zachodzących w przyrodzie. Usłyszymy tu ciszę, powolny „marsz” dni, tygodni i miesięcy, ale też słowa dziadka kierowane do ukochanego wnuka, kłótnię ojca z synem, szczekanie górskich psów pasterskich, beczenie jagniątek czy trzepot skrzydeł jaskółek. Poczujemy zapach siana, mroźnego zimowego poranka i potu oblewającego ciała harujących pasterzy w upalny letni dzień.  Zobaczymy słońce wznoszące się nad doliną i owce wypasające się na górskiej łące, a także… gnój czy dłonie umazane krwią – „Krew jest dla nas czymś normalnym, o ile przestaje lecieć, a rana goi się i zabliźnia. W tradycyjnych społeczeństwach krew jest częścią codziennego życia, rzeczywistością, z którą obyte są nawet małe dzieci”. Bo Rebanks uchylając drzwi do intymnego świata nie zamierza upiększać niczego ani nikogo. Mówi: tak to wygląda i tak wyglądało przed wiekami. To jest właśnie mój świat, który kocham.

Opowiada historię trzech pasterzy: swoją, taty i dziadka, których jak mówi, stał się przedłużeniem. Bez patosu i silenia się na wielkość kreśli opowieść jednej z ok. 300 rodzin kultywujących tradycyjny sposób życia i w ten sposób tworzących okoliczny krajobraz. „Ta ziemia należy do skromnych, ciężko pracujących ludzi. Prawdziwa historia tej krainy powinna być historią ludzi, którzy nic nie znaczą”.

Przypomina również o tym, że jesteśmy zaledwie maleńką cząstką czegoś większego. „Jestem zaledwie jednym z wielu pasterzy, którzy przez tę krótką chwilę wypasają swoje stado na naszym wzgórzu (…). Niewielkim ogniwem bardzo długiego łańcucha”.

Dla Rebanksa przynależność do ziemi i wynikającego z tego sens życia są czymś ponad majątek i sukces, jaki osiągają ci, którzy wyjeżdżają by zrobić karierę. Pisze: „Ludzie rodzą się i umierają, ale gospodarstwa, stada i rody wciąż istnieją” by w innym miejscu stwierdzić: „Nie ma nic lepszego niż wolność i przestrzeń, która mnie otacza, gdy pracuję ze stadem i z psami na wspólnych gruntach. (…) Moje życie znów ma cel, nabiera pierwotnego, praktycznego znaczenia”.

Opowieść Jamesa Rebanksa wycisza, możemy wsłuchać się w swój wewnętrzny głos i zastanowić się nad tym dokąd i po co zmierzamy? „To jest właśnie moje życie. Żadnego innego nie pragnę” – tymi słowami James Rebanks kończy swoją książkę. Ile i ilu z nas może powiedzieć to samo o swoim życiu…(?). 

Pod powierzchnią opowieści o kimś, na kogo większość z nas nawet by nie zwróciła uwagi, skrywa się uniwersalna opowieść o wolności, poczuciu równości, więzi z ziemią, więzach rodzinnych, korzeniach i tradycji. Głos prostego pasterza z Krainy Jezior, który z dumą mówi o tym, kim jest i co robi, zawstydza i daje do myślenia. Książka ta także kieruje uwagę na obszary zachwycające swoim pięknem, a które bez obecności tradycji przestaną być tym, czym są. 

„Życie pasterza”. Opowieść z Krainy Jezior” Jamesa Rebanksa to prosta, szczera, mądra i przede wszystkim dająca do myślenia historia, która na pewno spowoduje, że niektórzy z nas zatrzymają się, przyjrzą się własnemu życiu i zadadzą pytania o to, co najważniejsze. Jeśli szukasz prawdziwej historii, która pozwoli ci spojrzeć na świat z innej perspektywy, zdecydowanie polecam!

„Nie ma początku ani końca. Słońce codziennie wschodzi i zachodzi, pory roku przychodzą i odchodzą. Dni, miesiące i lata mijają w słońcu, deszczu, gradzie i śniegu, na wietrze i mrozie. Liście opadają każdej jesieni i każdej wiosny zielenią się na nowo. Ziemia obraca się w bezmiarze kosmosu. Trawa pojawia się wraz z ciepłymi promieniami słońca i wraz z nimi ginie. Farmy i trzody znoszą to wszystko i trwają, znacząc więcej niż życie pojedynczego człowieka. My rodzimy się, wypełniamy swoje dni pracą i znikamy niczym liście dębu zmiecione zimowym wiatrem. Każdy z nas jest jednak cząstką czegoś trwalszego, czegoś, co wydaje się stałe, rzeczywiste i prawdziwe. Korzenie rolniczego trybu życia, który wciąż prowadzimy, sięgają tu bardzo głęboko, wrastają w naszą ziemię od ponad pięciu tysięcy lat” .

Wszystkie przytoczone cytaty pochodzą z książki Jamesa Rebanksa „Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior”.
Tytuł: „Życie pasterza. Opowieść z Krainy Jezior”
Tytuł oryginału: The Shepherd’s Life. A Tale of the Lake District”
Tłumaczenie: Adriana Sokołowska-Ostapko
Wydawnictwo: Znak literanova
Rok wydania: 2017
 

 

Trochę mnie u mnie, czyli Powiem Ci coś w sekrecie

ala 4Jak zwykle, gdy mam napisać o „czymś” moim braknie mi słów… Zacznę więc może tak… Napisałam powieść. Mogę zdradzić jedynie, że jej temat obraca się wokół plotki a fabuła osadzona jest na wschodzie Polski. Choć pierwsze koty za płoty mam już za sobą (ebooki, opowiadania dostępne online, proza w konkursowym zbiorze), książka ta będzie moim oficjalnym debiutem literackim. W sumie to jest dla mnie takim moim dzieckiem, moim pierwszym ukochanym i długo wyczekiwanym dzidziusiem. Denerwuję się teraz jak to będzie z jej „narodzinami”, jak przyjmie ją świat i wszyscy, którzy wezmą ją w ręce.
Dość niedawno zainteresowałam się poradami dla debiutantów. Najwięcej ich serwuje amerykański rynek więc i tamże postanowiłam szukać, czytać i jeszcze raz czytać. A przede wszystkim czegoś się nauczyć. Nie wiem czy wyciągnęłam z tego odpowiednie wnioski, w końcu jestem od pisania a nie od reklamy, ale wielu agentów literackich, wydawców i osób zajmujących się literackim marketingiem za oceanem radzi młodym pisarkom i pisarzom zdobyć na starcie (przed oficjalnym wydaniem książki) choćby maleńką grupę wsparcia – pierwszych i wiernych fanów autorki/autora i książki.
Zamiast rozmyślać przeszłam do czynów. Z oporami, ale… założyłam więc na fb stronę o nazwie Powiem Ci ja coś w sekrecie (kliknij w nazwę jeśli chcesz ją odwiedzić). Na dziś dzień mam niewielką grupę wsparcia, ale już ją mam, to chyba już coś?! Jeśli myślicie, że „lajki” dostałam od znajomych, to bardzo się mylicie. Ich grono w tym małym gronie jest tak szczupłe, że jest mniejszością. Wniosek z tego taki dla mnie – i to całkiem dobry – Powiem Ci coś w sekrecie śledzą osoby, które z różnych powodów zainteresowały się moją książką. W tym miejscu wszystkim Wam chciałabym pięknie podziękować za wsparcie!:-)
Zapraszam Was na profil Powiem Ci ja coś w sekrecie. Jeśli zamieszczone tam informacje o powieści sprawią, że zainteresujecie się nią – lajkujcie, klikajcie, udostępniajcie.  Dalsze wieści będą umieszczała na bieżąco;-) 

powiem ci cos w sekrecie screen

To nie lot w kosmos! To życie „Bajecznie bogatych Azjatów”

bajecznie bogaci azjaci okladkaPanie i Panowie to jest lepsze od taniego romansidła, powtórki z meksykańskiej telenoweli, rozmowy z sąsiadką „której nie cierpię” czy od przysłuchiwania się polskim politykom („w jakimś tam programie telewizyjnym”) ziejącymi nienawiścią do interlokutora. Ba! Każdy portal plotkarski i kolorowy magazyn, w którym podglądasz „wielki świat” blednie z chwilą, kiedy wkroczysz na planetę Kevina Kwana. Za 36.90 zł (tyle kosztuje polskie wydanie książki) można zaznać wrażenia, że poleciało się w kosmos (P.S.: dodam, że podobno za prawdziwy kilkudniowy pobyt na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej trzeba zapłacić min. 20 mln dolców!). Można być oburzonym, zgorszonym, zniesmaczonym. To normalne. Ale gdzieś obok jest „nie do wiary”, „wow”, „o Boże!”. Co prawda uczono mnie „nie można wzywać Pana Boga nadaremno”, ale są pewne wyjątki – azjatyccy miliarderzy i ich życie. Napiszę więc – Boże! Jakie to… fajne!

Całość recenzji możesz przeczytać na eChiny.pl: http://echiny.pl/kultura/ksiazki/bajecznie-bogaci-azjaci/
Tytuł: Bajecznie bogaci Azjaci
Autor: Kevin Kwan
Wydawnictwo: ZNAK Literanova

„Dziwne kamienie. Opowieści ze Wschodu i Zachodu”, Peter Hessler

dziwne_kamienie okładka

 

Nie wiem czy miałabym tyle samozaparcia co Peter Hessler, aby świadomie i z własnych chęci zjeść szczura. Za to świadomie stwierdzam, że „Dziwne kamienie. Opowieści ze Wschodu i Zachodu” to ciekawe i przyjemne spotkanie z wieloma postaciami, często dość osobliwymi. Co charakterystyczne dla Amerykanina bohaterami jego książki są zwykli ludzi, którzy przy bliższym poznaniu okazują się być niezwykli. Bo to właśnie ludzie pojawiający się w opowieściach Hesslera są najważniejsi; intrygują, wywołują refleksje, zadziwiają. Zawsze jednak jest w nich i ich życiowej postawie coś pozytywnego. Skreślone bez zbędnego ubarwienia portrety pokazują nam również, że osoby praktycznie sobie obce mogą mieć więcej ze sobą wspólnego niż sądzą. Książka ta jest bowiem także o tych obcych i byciu obcym, o tym co nas dzieli i łączy.

Całość recenzji dostępna na eChiny.pl: http://echiny.pl/kultura/ksiazki/dziwne-kamienie-opowiesci-ze-wschodu-i-zachodu/