Tylko nie mów o tym nikomu!

Chcesz podsłuchać plotkę?

Dołącz do Kręgu Wtajemniczonych! 🙂

Powiem Ci coś w sekrecie: https://www.facebook.com/PowiemCiJaCosWsekrecie/

Reklamy

Alicja opowiada o „Powiem Ci coś w sekrecie”

Przyznam się…
jestem słaba…
Ktoś mnie kiedyś podpuścił…
miałam się „nie dać”
Ugięłam się…
dziś usiadłam i „się nagrałam”… 
Filmik jest dla tych wszystkich z Was, którzy nieustannie (co jest bardzo bardzo miłe!) pytacie mnie o powieść „Powiem Ci coś w sekrecie”.  Straszliwie amatorski, bez żadnego scenariusza i nagrany na żywioł, ale za to cały mój. Co prawda nie lubię mówić o tym „co piszę”, czy „co napisałam”, ale od każdej reguły jest wyjątek. Więc proszę – słuchajcie, komentujcie, śmiejcie się i oczywiście pytajcie o co chcecie!:-) 
P.S.: wszelka krytyka „gęby” i „języka” wskazana😉
A tu filmik dostępny na YT: 

Pozdrawiam serdecznie!
Alicja

Trochę mnie u mnie, czyli Powiem Ci coś w sekrecie

ala 4Jak zwykle, gdy mam napisać o „czymś” moim braknie mi słów… Zacznę więc może tak… Napisałam powieść. Mogę zdradzić jedynie, że jej temat obraca się wokół plotki a fabuła osadzona jest na wschodzie Polski. Choć pierwsze koty za płoty mam już za sobą (ebooki, opowiadania dostępne online, proza w konkursowym zbiorze), książka ta będzie moim oficjalnym debiutem literackim. W sumie to jest dla mnie takim moim dzieckiem, moim pierwszym ukochanym i długo wyczekiwanym dzidziusiem. Denerwuję się teraz jak to będzie z jej „narodzinami”, jak przyjmie ją świat i wszyscy, którzy wezmą ją w ręce.
Dość niedawno zainteresowałam się poradami dla debiutantów. Najwięcej ich serwuje amerykański rynek więc i tamże postanowiłam szukać, czytać i jeszcze raz czytać. A przede wszystkim czegoś się nauczyć. Nie wiem czy wyciągnęłam z tego odpowiednie wnioski, w końcu jestem od pisania a nie od reklamy, ale wielu agentów literackich, wydawców i osób zajmujących się literackim marketingiem za oceanem radzi młodym pisarkom i pisarzom zdobyć na starcie (przed oficjalnym wydaniem książki) choćby maleńką grupę wsparcia – pierwszych i wiernych fanów autorki/autora i książki.
Zamiast rozmyślać przeszłam do czynów. Z oporami, ale… założyłam więc na fb stronę o nazwie Powiem Ci ja coś w sekrecie (kliknij w nazwę jeśli chcesz ją odwiedzić). Na dziś dzień mam niewielką grupę wsparcia, ale już ją mam, to chyba już coś?! Jeśli myślicie, że „lajki” dostałam od znajomych, to bardzo się mylicie. Ich grono w tym małym gronie jest tak szczupłe, że jest mniejszością. Wniosek z tego taki dla mnie – i to całkiem dobry – Powiem Ci coś w sekrecie śledzą osoby, które z różnych powodów zainteresowały się moją książką. W tym miejscu wszystkim Wam chciałabym pięknie podziękować za wsparcie!:-)
Zapraszam Was na profil Powiem Ci ja coś w sekrecie. Jeśli zamieszczone tam informacje o powieści sprawią, że zainteresujecie się nią – lajkujcie, klikajcie, udostępniajcie.  Dalsze wieści będą umieszczała na bieżąco;-) 

powiem ci cos w sekrecie screen

…filiżanka kawy i wszystko wraca do normy…

Gdzie ja żyję? – pytam się sama siebie czytając o kolejnej aferze, a raczej seksaferze, której głównym bohaterem jest pewien pan z bardzo znanym nazwiskiem. Niby nic dziwnego, nie ma niczego z kosmosu, ale nie sama „afera”, ale raczej usilne bronienie winnego, który niewątpliwie „zgrzeszył”, przypomina mi scenki rodzajowe z dobrego kabaretu. Można tylko śmiać się do łez. A na dworze atakują komary. Dosłownie. W połączeniu z siłami znanymi pod nazwą meszka uprzykrzają wieczory. Doświadczyłam na własnej skórze co to znaczy być zjedzoną, a raczej „jedzoną” przez te paskudztwa. Żeby nie oszaleć lepiej zaopatrzyć się w dobry repelent. Myślicie, że nie może być jeszcze gorzej…? Jakby tego było mało w mojej okolicy grasuję niejakie plotkary. Pewnie znacie ten typ, nie ma nic przez cały dzień do roboty, udaje, że coś robi, a tak naprawdę nic nie robi, stoi pod płotem lub lata od sąsiadki do sąsiadki  i roznosi ” gorące wieści”, które tworzy niczym niektórzy pisarze tzw. „niesamowite opowieści”. Żebyście mogli się pod nosem uśmiechnąć to zdradzę, że np. raz, kiedy listonosz przytachał do mnie dużych rozmiarów pudło, plotkary donosiły o zakupie sukni ślubnej z przeceny i ciąży z wpadki… Rzecz jasna tylko ja była jedyną osobą, która nic nie wiedziała o swoim ślubie i rzekomej ciąży…  A co było w pudle? Zapewne dla plotkar coś nie do przyjęcia, a  na pewno nie do przetrawienia przez ich szare komórki, bo moje wyczekiwane „Zeszyty Literackie”. Jak nic śmiać się do łez. Wierzcie mi, że to i tak tylko plotki mniejszego kalibru, jakie tutejsze plotkary misternie dziergają. Ale o nich napiszę kiedyś więcej, a raczej już piszę, bo natchnęły mnie do stworzenia „czegoś większego” o plotce. Dla odskoczni od „chorych na grypę” mediów, od szalejących komarów i miejscowych plotkar sięgam po lekturę dwóch książek. Pierwsza z nich to „Chińskie igraszki czyli podróż do Państwa Środka” Sylwii Malon-Schultze oraz „Muzyka” z serii „Daj się uwieść!” Christophera Drossera. Po raz kolejny stwierdzam, że nie ma to jak czytanie! Jeszcze tylko filiżanka kawy i wszystko wraca do normy:-)