Nie odkładaj życia na później

Amerykańska pisarka Susan Wiggs w powieści „A między nami ocean…” napisała: „Sposób, w jaki spędzasz każdy kolejny dzień, kiedyś zsumuje się na sposób, w jaki spędziłeś życie”. Myślę, że warto wziąć sobie te słowa do serca i nie zapominać o „dziś” i „teraz”.  Nie mogę się teraz powstrzymać z dodaniem w tym miejscu drugiego cytatu, który bardzo do mnie przemawia i ostatnio wręcz „chodzi” za mną. Otóż w tej samej książce padają też słowa: „Ciekawe, ile rzeczy nigdy się nie zdarza, bo ludzie wciąż odkładają je na później”. Ciekawe… 

A tu kilka zdjęć z przełomu grudnia i stycznia, które pstryknęłam tuż po bieganiu na mojej stałej trasie:) 

Reklamy

Ludzie, którzy (mnie) inspirują – Masutatsu Oyama

Przyglądając się powierzchownie współczesności łatwiej wyliczyć celebrytów znanych z tego, że są znani niż wielkie autorytety czy ludzi, którzy swoim życiem mogą być dla nas inspiracją. To, że na pierwszym planie widzimy praktycznie tylko gęby z kolorowych magazynów nie oznacza, że nie ma nikogo poza nimi. Wystarczy tylko rozejrzeć się wokół siebie, aby uzmysłowić sobie, że wielkie osobowości są i swoją życiową postawą mogą dać nam wiele cennych lekcji.

Dziś chcę Wam przedstawić człowieka, który już za swojego życia był legendą. Mowa o Masutatsu Oyamie. Choć nie znoszę patetyzmu muszę przyznać, że jest to jedna z takich osób, której życie i czyny wzbudziły we mnie wielki szacunek i podziw. Zmarł w 1994 roku, ale nadal żyje w swoich naukach i w stworzonym przez siebie stylu karate.

karate OyamaOyama to twórca karate kyokushin (nazwa tego stylu pochodzi od przysłowia brzmiącego „Początkującym stajesz się po tysiącu dni ćwiczeń, ekspertem po dziesięciu tysiącach dni”) – stylu, który uznaje się za „najtwardsze karate”. Urodzony w Korei Południowej w 1923 roku jako młody chłopak stwierdził, że jego miejscem na Ziemi jest Japonia. Tam też się udał i przez ponad 50 lat działalności zgromadził ok. 15 mln członków w Kyokushin Karate Organization. Dodam, że do jego śmierci w 1994 roku (1923-1994) styl ten, zapewne ku  zaskoczeniu wielu osób, plasował się zaraz za piłką nożną jako najbardziej popularna aktywność sportowa w Polsce (karate to sztuka walki). Niestety po śmierci Oyamy w wyniku różnych sporów karate kyokushin w naszym kraju oraz na całym świecie podzieliło się na różne odłamy, tym samym burząc potęgę jaką wypracował jego założyciel.

Zabijał byki gołymi rękami, stoczył 300 pojedynków w 3 dni, a w ciągu jednego roku przyjął wyzwania i stoczył 270 walk. Walczył z bokserami, zapaśnikami i każdym kto miał odwagę rzucić mu wyzwanie – był   niepokonany. Warto podkreślić, że większość pojedynków wygrał jednym uderzeniem. Stąd zaczęto go nazywać „Dłonią Boga”, a w Japonii „Ichi geki, hissatu!” („Jedno uderzenie, pewna śmierć”).

Oyama całe swoje życie poświęcił karate. Ta sztuka walki była dla niego sposobem na zwalczanie słabości, a także drogą, którą podążał do osiągnięcia wyznaczonych przez siebie celów. W karate widział nie tylko osiągnięcie siły fizycznej, ale również wypracowanie kontroli nad sobą i własnym życiem oraz osiągnięcie dyscypliny umysłu. Uważał, że jedynym sprawdzeniem umiejętności jest praktyka. Do historii przeszły treningi Mas Oyamy najpierw podczas 2-letniego, a następnie 1-rocznego pobytu w górach. Celem tych treningów (można je określić jako zabójcze – dzień równał się 14 godzinom treningu) było osiągnięcie maksymalnych granic wytrzymałości fizycznej. Oyama był głęboko przekonany, że ideologia karate w połączeniu z niezwykle silnym wpływem filozofii Zen może byś środkiem do osiągnięcia pokoju na Ziemi. Niczym misjonarz podróżował po całym świecie i głosił zasady karate.

O Oyamie mówiło się i mówi się jako o wybitnym mistrzu XX wieku, który wówczas nie miał sobie równych. Ponadto należy podkreślić, że dla twórcy karate kyokushin  niezwykle wielkie znaczenie miało bushido i budo. Każdy kto zetknął się z Oyamą, czytał lub słyszał o nim, ma świadomość, że był to człowiek o silnej osobowości, a także o twardych przekonaniach i zasadach. Na każdym kroku podkreślał zasady budo, głęboko w nie wierzył. A są nimi: szacunek, samodyscyplina, wytrwałość, pobożność oraz uprzejmość. Uważał, że osoba uprawiająca sztuki walki (w szczególności uprawiająca karate), a nie kierująca się zasadami budo, nie podchodzi do nich poważnie, a jedynie widzi w tym tylko zabawę.

Jego pasja, oddanie się jej; życie tym, co dla niego stanowiło sens sprawiło, że Mas Oyama stał się dla mnie inspiracją. I nie, nie mam w planach bycia karateką. Po prostu, kiedy usłyszałam o tym człowieku, a potem zaczęłam o nim czytać, poczułam siłę. To była inspiracja do tego, aby walczyć o swoje cele i marzenia i nigdy nie poddawać się w trudnych momentach.

Bibliografia:

Fakty z życia Mas Oyamy zaczerpnięte z książki „Oyama. Legenda i Dziedzictwo”, Michael J. Lorden